Minęło kilka dni od zakończenia 3 Nadbużańskiego Rajdu Rowerowego i zdążyliśmy już ochłonąć.
Przed imprezą było kilka niewiadomych. Nie wiedzieliśmy, czy pogoda dopisze i nie byliśmy również pewni uczestników. Na stronie internetowej zapisało się około 60 osób, z czego niektórzy byli zapisani dwukrotnie, niektórzy zapisali się pomimo tego, że jechali z Parczewską Grupą Rowerową, która przesłała nam listę uczestników niezależnie od zapisów na stronie, a jeszcze inni w międzyczasie napisali, że rezygnują. W dniu rajdu pogoda nie zapowiadała się idealna. Kiedy wstaliśmy rano, było ładnie, ale z minuty na minutę robiło się coraz mniej przyjemnie, a ciemne chmury nadchodzące chyba ze wszystkich stron wróżyły to, co dla rowerzystów chyba najgorsze – deszcze, być może burze i ochłodzenie. Pozostawała więc nadzieja, że pogoda obejdzie się z nami w miarę łagodnie oraz, że wszyscy wezmą ze sobą ciuchy przeciwdeszczowe. Nadzieja matką głupich, ale tym razem… UDAŁO SIĘ
Wyruszyliśmy z opóźnieniem, bo czekaliśmy na Uczestników parczewskiego rajdu. Nie mogliśmy zacząć bez nich, bo nasz rajd był oficjalnie wpisany w ich trzydniową imprezę. A oni jechali do nas z Okuninki rowerami i musieli zatrzymywać się ze względu na deszcz. Warto było czekać, bo nasi Przyjaciele z Parczewa to świetni kompani wszelkich rowerowych wycieczek. A poza tym … przeczekaliśmy dwa małe przelotne deszcze
Po wyruszeniu, tuż za Sławatyczami, na polnej drodze, złapał nas pierwszy deszcz. Chwilę później już jednak nie padało i jechaliśmy przez lasy w Sajówce i Omszanie po parującym asfalcie. Para (opar) unosząca się nad ulicą sprawiała wrażenie mgły i nadawała temu odcinkowi naszej wycieczki świetny, delikatnie tajemniczy, klimat. Nasza dalsza droga miała prowadzić od parkingu w Omszanie do Matiaszówki, leśną drogą, która już dwa dni wcześniej miała trochę kałuż. Zastanawiałem się, czy w związku z deszczem nie zrezygnować z tej trasy na rzecz asfaltu. Teraz wiem, że – pomimo faktu, że drugi – jeszcze chyba mocniejszy – deszcz złapał nas właśnie na tej drodze i że wybrudziliśmy sobie wszyscy rowery błotem – opłacało się pozostać przy pierwotnej wersji trasy. Ta była zdecydowanie ciekawsza i mam nadzieję, że zgodzą się ze mną wszyscy Uczestnicy rajdu. Kiedy opuściliśmy lasy, przestało padać i słońce zaczęło powoli wygrywać walkę z chmurami. Dzięki temu ognisko w Krzywowólce odbyło się już przy słonecznej pogodzie. Podobnie było właściwie do końca dnia. Przy końcu trasy zaproponowano mi, by skrócić ją nieco i zapewnić Uczestnikom dodatkową atrakcję w postaci konieczności przeniesienia rowerów przez drogę dojazdową do Przejścia Granicznego, znajdującą się na stosunkowo wysokim nasypie. Uczestnicy rajdu mieli więc okazję zobaczyć budynki przejścia i ponad kilometrową kolejkę czekających na odprawę samochodów. Kolejnymi atrakcjami przy końcu rajdu była możliwość spotkania owiec białych, czarnych i koni (koniki polskie?), a także możliwość jazdy w dość grząskim piachu prowadzącą tuż nad Bugiem drogą. Na sam koniec zawitaliśmy do Cerkwi Prawosławnej w Sławatyczach, gdzie ksiądz Michał opowiedział nam jej ciekawą historię. Warto dodać, że w międzyczasie Uczestnicy rajdu mieli również okazję wysłuchać krótkiej historii owianego legendą miejsca zwanego Mucharyniec, kilku słów o kościele katolickim oraz oczywiście o Monastyrze w Jabłecznej. Po zakończeniu rajdu nastąpiło losowanie licznych i wartościowych nagród dla Uczestników. Dzięki dużej ilości nagród naprawdę wiele osób odjechało do domu z upominkami. Mieliśmy też specjalne gadżety dla dzieci, które odbierały je nie kryjąc zadowolenia. Po losowaniu można było pozostać w Lisznej i porozmawiać przy ognisku, które płonęło do późnych godzin nocnych.
W imieniu organizatorów 3 Nadbużańskiego Rajdu Rowerowego serdecznie dziękuję za pomoc w jego organizacji:
- sponsorom: zakładom mięsnym FELIX z Rossosza, Sklepowi i serwisowi rowerowemu „Dobre Rowery” z Lublina,
- Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Lubelskiego w Lublinie,
- Wójtowi Gminy Sławatycze, Panu Dariuszowi Trybuchowiczowi oraz wszystkim pracownikom Urzędu Gminy zaangażowanym w pomoc przy organizacji imprezy,
- Lubelskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej,
- Pani Sołtys Wsi Krzywowólka oraz jej Współpracownikom,
- wszystkim członkom Rowerowego Lublina za pomoc przy organizacji i zapisach oraz zabezpieczaniu imprezy,
- Parczewskiej Grupie Rowerowej za wpisanie 3 NRR w Rajd „Laski, Piaski i Karaski”,
- wszystkim pozostałym grupom rowerowym za udział w imprezie i promowanie jej na swoich stronach internetowych i profilach na portalach społecznościowych,
- fotografom, którzy uwiecznili imprezę na swoich kartach pamięci,
- Wam wszystkim – Uczestnikom 3 Nadbużańskiego Rajdu Rowerowego. za to, że chcieliście tego dnia pojeździć z nami rowerami nad Bugiem.
Jeśli podobało się Wam na Rajdzie, powiedzcie o tym swoim znajomym, napiszcie na blogu na swojej stronie. Jeśli cokolwiek się Wam nie podobało, napiszcie o tym nam, a postaramy się to poprawić.
Na koniec dziękuję Wszystkim za słowa wsparcia przed imprezą (szczególnie Ani i Maurycemu) oraz za ciepłe i miłe słowa uznania po rajdzie, kierowane przez Was do mnie w osobistych rozmowach, telefonicznie, mejlowo, czy na forach internetowych.
/Krzysiek
PS. W rajdzie wzięło udział około 120 rowerzystów (nie wszyscy byli wpisani na listę). Zdjęcia i relacje z imprezy na dzisiaj są dostępne na następujących stronach:
https://picasaweb.google.com/mindxx/IIINadbuzanskiRajdRowerowySAwatycze2506201102
http://rppp.pl/articles.php?article_id=74
http://www.lrot.pl/index.php?start=aktualnosci&action=pokaz&new_id=1194
Oficjalna galeria na stronie rajdu wkrótce.




















